Dziś moje święto, a ja
zamiast świętować - dogorywam;( Od kilku dni leczyłam przeziębienie. Z
racji tego, iż dostać się u nas do lekarza graniczy z cudem, próbowałam
domowymi sposobami i lekami dostępnymi bez recepty pozbyć się
niechcianego gościa. Nie udało się:/ Wczoraj wieczorem było niefajnie,
noc koszmarna. Dziś wymuszona wizyta w przychodni. wymuszona, bo wg pań
recepcjonistek numerków brak. Chyba wyczuły mój paskudny nastrój albo
używałam trafnych argumentów, bo się zlitowały nade mną i zapisały mnie,
jako dodatkowego pacjenta.
Diagnoza - ostre zapalenie oskrzeli. Kategoryczny zakaz wychodzenia z domu, nakaz leżenia w łóżku i seria antybiotyku.
A jutro mieliśmy z Danielem i dziewczynkami jechać na imprezę MIKOŁAJKOWĄ.
Nie dam rady. Uziemiona w domu będę się kurować. Pozostałą część rodzinki pojedzie się zabawić, bo jak zaproponowała Nadusia:
"Tatusiu, a może zawieziesz mnie i Tatiankę na imprezę, a mamusia sobie odpocznie. Co o tym myślisz?"
Buuuu.......................
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz